poniedziałek, 23 marca 2015

Kilka słów ode mnie


Na początku chciałam serdecznie podziękować za tak cudowne przyjęcie, niesamowicie miłe wiadomości. Dziękuję Żona Modna i Zapętlone za fragment miejsca u siebie.

Może ten blog przyniesie coś dobrego w przyszłości, zobaczymy, ale dzięki Waszej reakcji, chce mi się jeszcze bardziej. Dziękuję.


I może nie jest tu idealnie, ale od czegoś trzeba zacząć, każde uwagi, zażalenia i prośby przyjmuję na olahachula@gmial.com. Zapraszam. Żeby się doskonalić, trzeba wiedzieć, jakie się popełnia błędy.

Treścią tego miejsca jest moja droga. Przeszła, teraźniejsza i przyszła, nie wiem, co będzie potem, ale wiem jak jest teraz i co zrobić żeby żyć świadomie, głęboko oddychać i uśmiechać się do nieba i do siebie. Każdego zapraszam do towarzyszenia mi, będzie raźniej. Czasem szczęścia trzeba się nauczyć szukać i nie znajdziesz go nigdzie indziej jak w sobie.

Długo rozglądałam się za swoimi drogowskazami. Mnóstwo przeczytanych książek, poradników, blogów i innych. Wszystko nie było na marne, bo może i nie działa hasło do dzieła, bo jak Ci się nie chce to nawet dźwig nie pomoże. Musisz wiedzieć, czego chcesz i kurczowo się tego trzymać. 

Ja nie wiedziałam. Znacie to nie wiem, czego chcę, ale wiem, czego nie chcę? W moim przypadku również tak było. I było kręto. Co ja piszę, nadal tak jest! Ale to nie jest ważne, bo jeżeli potrafisz uczyć się na błędach, żyć teraźniejszością i precyzować swoje cele to wtedy wszystko jest na dobrej drodze.

Podczas starania się osiągnąć jak największe zarobki, pisania biznesplanu, czytania o nudnych finansowych bzdurach, przez ponad dwa lata, dowiedziałam się, że tak naprawdę tego nie potrzebuję. I nie chcę. Cieszę się, że wystarcza mi na podstawowe potrzeby. I nie myślę jak zarobić dodatkowe pieniądze. Wolę spędzić ten czas z bliskimi. Biznes? Może kiedyś, ale coś, co kocham, nic na siłę. Z tych wszystkich książek wielbiących pieniądze, dowiedziałam się, że nie potrzebuję ich do szczęścia. Ani zbędnych rzeczy, które mogę za nie kupić. Odgracone życie, to równowaga. Dla mnie tak jest.

Medytacje, joga, ćwiczenia. Dzięki temu odnalazłam spokój, którego długi czas nie potrafiłam zaznać. Konsekwentnie zrzuciłam dwadzieścia kilogramów. Nie jest to wpis o chwaleniu, tylko mojej perspektywie, bo jak może to kogoś przekonać to, dlaczego nie?

Mam teraz ogormny zapał i z ogromną przyjemnością pisałabym codziennie, ale nie chcę się od tego uzależnić, dlatego stawiam sobie limit trzech wpsiów tygodniowo i mam nadzieję, że będę się tego trzymać.

Dziękuję za każdy poświcony czas i jeżeli mogę zrobić coś lepiej, piszcie!

3 komentarze:

  1. Inspirujesz :)! Ja ze swojej strony i pewnie wielu innych czytelników Twojego bloga dziękuję za Twój czas i te wszystkie informacje, którymi się z nami dzielisz :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, dziękuję za ten wpis. Ja też jestem w tym stanie - nie wiem czego chcę ale wiem czego nie chcę. Na pewno nie chcę gonić za pieniędzmi i tymi rzeczami, które chciałabym mieć, ale nie potrzebuję. Czuję, że przede mną długa droga do osiągnięcia stanu równowagi. Pogubiły mi się myśli. Ciągle tak mam. W każdym bądź razie pozdrawiam i uciekam czytać pozostałe posty. Buziak
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. zachwyt codziennością to jedna z leprzych rzeczy które możemy zrobić

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Jestem na instagramie