piątek, 17 kwietnia 2015

Marzenia


Mój tata, jak byłyśmy małe z siostrą, przywiózł hamak z Kolumbii. Taki z prawdziwego zdarzenia. Zawsze w letnie dni był rozwieszony między dwoma drzewami.

Po szkole zawsze pędziłam, żeby się w nim schować (jest tak duży, że można się w nim dosłownie zakopać). Uczyłam się w nim, bawiłam, marzyłam…

Zawsze za dużo marzyłam. Jakby można było rysować w wyobraźni byłabym w tym najlepsza. Moja mama tłumaczyła to moją nadwrażliwością i chyba miała rację.

Kiedyś trzeba było ściąć drzewo. Schowałam, więc hamak do pudełka pod łóżkiem.  I marzyłam. O tym, że jak będę mieć własny Dom, to będzie on wisiał między drzewami. A jak będzie mieszkanie to na balkonie.

Mam dwadzieścia siedem lat i na moim balkonie nie ma hamaka.

Konsekwentnie precyzuję i realizuję cele. Jednak nigdy nie spisywałam swoich marzeń - tak po prostu wszystko, co tkwi mi w głowie i chciałabym to kiedyś zrealizować.

Czasem ponosimy porażki w dążeniu do różnych realizacji, ale dzięki małym marzeniom, które są często na wyciągnięciu ręki, pompujemy materac, który będzie chronił nas od potłuczenia przy większym upadku

I nie bójmy się mówić głośno o naszych marzeniach!

Tutaj pytanie do Was. Kto przyjmuje wyzwane spisania wszystkich swoich marzeń? Tych błahych i naiwnych, tych wstydliwych i ambitnych.
Możesz się nim podzielić na blogu, z rodziną, przyjaciółmi, albo zawiesić na lustrze w łazience. Jak będziesz mieć czarno na białym, czego pragniesz, szybciej zaczniesz to realizować. Wchodzisz w to?

Nie ograniczaj się!

Dziękuję za poświęcony czas i jak mogę gdzieś poczytać o Waszych marzeniach, zostawcie linka.


Pozdrawiam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie