środa, 22 kwietnia 2015

Poranne rytuały


Nad swoimi porannymi nawykami pracuję do teraz. Bardzo trudno jest mi czasem budzić się z uśmiechem na twarzy, ale wszystko jest do wypracowania.

Zaczynam pracę o godzinie szóstej, co powoduje, że z rana nie mogę iść pobiegać, bo byłabym szaleńcem wstającym o trzeciej w nocy.

Wszystko zaczyna się o czwartej piętnaście.

Dzień rozpoczynam piętnasto-minutową medytacją, jogą lub modlitwą. Wszystko jest zależne od dnia, wstaję i wiem, co chcę zrobić. Skupiam się wtedy przede wszystkim na głębokim i uspakajającym oddechu.

Rytuał wdzięczności. Dla tych, którzy widzieli film Secret, albo czytali książkę The Magic jest dobrze znany. Ja nawet posiadam taki kamyk, który powinien mi o niej przypominać. Niestety nie spełnił swojej roli,  chociaż do teraz go trzymam. Po medytacji zaczynam swój rytuał wdzięczności. Zauważyłam ostatnio, że powtarzam go kilka razy w ciągu dnia. Tak po prostu. Wymieniam wtedy wszystko to, za co jestem wdzięczna. Ciągłe przypominanie sobie co się posiada potrafi Cię niesamowicie dowartościować.

Uśmiech. Między pudrem, a tuszem do rzęs uśmiecham się szeroko do siebie w lustrze. Czasem jest to wymuszone, czasem przychodzi bardzo naturalnie, na szczęście, co raz częściej.

Dwie szklanki wody. Wypijam dwie 300 ml szklanki wody. Początkowo trudno było mi wypić nawet jedną, ponieważ wstawałam bez uczucia pragnienia, ale zmuszając się przed śniadaniem do wypicia jednej szklanki sprawiło, że mój organizm tak się do niej przyzwyczaił, że dwie bywają czasem dla niego za mało. Woda rozbudza i orzeźwia ciało. Regularne picie wody jest bardzo ważne, ale to także temat był już osobny wpis.

W weekendy wstaję między piątą a szóstą. Wtedy staram się żeby ranek zapełnić aktywnością fizyczną.

A jakie Wy macie poranne rytuały?

Dziękuję za poświęcony mi czas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie