sobota, 11 kwietnia 2015

Wychodzenie ze strefy komfortu


Bliska mi osoba opisała ją tak: To tak, jakbyś miała ulubione trampki, które byłyby zniszczone, brudne, ale jednak tak wygodne, że nie zamienisz ich na żadne inne. Chcesz jednak zostać baletnicą, więc musisz je kiedyś zmienić na baletki, które nie koniecznie są wygodne, ale prowadzą Cię do upragnionego celu.

Strefa komfortu, to nic innego jak granica w naszej psychice, która chroni nas przed różnego rodzaju działaniami, które naszym zdaniem nie dają poczucia pewności i bezpieczeństwa. Każdy z nas buduje sobie swego rodzaju azyl, który daje nam komfort, jednak bardzo często staje się naszym ograniczeniem.

Wpadamy w ślepą uliczkę pozostawiając w tej strefie. Przestajemy sobie podwyższać poprzeczkę, stawiać nowe wyzwania i cele. Co z czasem powoduje, że stajemy się zrezygnowani, obwiniamy wszystko w ogół, że nam nie wyszło, że inni to mają szczęście. Nasze poczucie wartości spada i tkwimy w tym poczuciu beznadziejności i samodestrukcji.

Dlaczego tkwimy w strefie komfortu?

Bo się boimy; porażki, odrzucenia, wyśmiania. Pamiętam, ile razy nauczycielka w liceum wywoływała mnie do odpowiedzi, a ja z ławki już prosiłam o jedynkę, pomimo że miałam jakieś pojęcie na dany temat, ale nie byłam na tyle przygotowana, żeby stawiać czoło strachu.

Jak wyjść ze strefy komfortu?

Najlepiej spisz wszystko, co odkładasz, co chcesz zrobić i dlaczego tego nie robisz. Przeanalizuj wszystko. Czy dlatego, że Ci się nie chce? A może się boisz? Albo czegoś nie potrafisz? Dobrze wiedzieć, z czym musisz się zmierzyć. Może pomoże Ci w tym względzie wpis o odwlekaniu. Jest tam o tym jak poradzić sobie z ogarniającym nas strachem.

Starajmy się robić każdego dnia mały krok wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Zacznij ruch od dziesięciu minut spaceru dziennie. Weź telefon i umów się do lekarza. Pierwszy krok, który da Ci powera na więcej.

Wychodzenie z tej strefy nie jest niczym przyjemnym, ale gdzieś tam jest to o czym marzysz, czego ogromnie chcesz. Otwórz się na to!

Wpisy, które mogą Ci się przydać:

Ten rok, nie tylko jawi się dla mnie pod hasłem spokój, ale także zaczyna być to rok wychodzenia ze strefy komfortu. Nie znoszę lekarzy i staram się omijać ich szerokim łukiem. Na ten rok został mi tylko jeden do odznaczenia. I czy było warto? Pewnie! Mimo tych godzin w poczekalniach, mnóstwa badań, nieprzyjemnych wizyt. Teraz mam pewność, że jestem zdrowa. I jestem za to wdzięczna.

Ćwiczę od półtora roku i zawsze w czterech ścianach, wstydziłam się zmęczenia publicznego, swojej kondycji, a także wyśmiania – nie należałam do najlżejszych osób (i nie jest jeszcze idealnie). Zawsze się bałam. W tym tygodniu spontanicznie wyszedł wypad na zajęcia z crossfitu (tutaj podziękowania dla dziewczyn za propozycję), byłam przerażona, ale miałam w głowie to wychodzenie ze strefy komfortu, że muszę przekroczyć granicę tych czterech ścian, żeby się rozwijać. I było super. Na końcu zanosiło mnie ze zmęczenia, ale czas na ćwiczenia z Bobem Harperem nie poszedł na marne,

Zmień trampki na baletki, bo warto!


Dziękuję za poświecony czas. I do dzieła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie