środa, 4 listopada 2015

I co z tymi marzeniami?


Spełnianie marzeń to ciężka praca. Wiele musimy przejść, dużo zrobić i przeżyć, by na końcu poczuć spełnienie. Z tymi marzeniami jednak różnie bywa, czasem się zmieniają, czasem nie dają tyle satysfakcji, czasem nachodzą na siebie – i tu musisz wybrać, które z nich jest ważniejsze.

Tu mój osobisty przypadek. Jak wiecie chciałam wyjechać i tak zrobiłam, czy było warto? Nie wiem, okaże się po całym pobycie (a może jednak nie wrócę). Po dwóch miesiącach mieszkania w Holandii dostałam propozycję czegoś, czego nie wpisywałam na listę marzeń, bo myślałam, że jest to tak odległe, że aż niemożliwe. A jednak. Dwa marzenia, które na siebie naszły. I które wybrać? Jeszcze nie wiem, ale może wrócę na przyszłą jesień. 

Lekcja numer jeden! Nie bój się marzyć nawet o tym, co wydaje się być po za zasięgiem! Czasem cały wszechświat pracuje na to, by mogło się spełnić, tylko trzeba chcieć i nie bać się mówić o tym, czego się pragnie. 

Rzeczy z mieszkania zaniosłam do piwnicy w trzy dni, spakowałam się do walizki i wyjechałam – musiałam spróbować. Mimo, że ludzie nie rozumieli, bo miałam w Polsce dobrą pacę, dom. A jednak chciałam jechać. I tutaj pamiętaj! Nigdy nie patrz na to co mówią inni, bo wielu z nich nie ma, odwagi by zrobić to co Ty.

Wychodzenie ze strefy komfortu nas rozwija, otwiera umysł i Świat. I czasem jest niewygodnie, czasem gniecie, ale chcąc czegoś więcej z życia trzeba czasem znieść pewne trudy, by na końcu powiedzieć ‘było wato’. A jeśli o marzenia chodzi, to zawsze jest warto!

Dziękuję za poświęcony czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie