środa, 5 października 2016

Konsekwencja.


Tam gdzie warto jest dotrzeć nie ma dróg na skróty.

Jestem osobą, która szybko się rozkojarza, a dłuższa koncentracja graniczy z cudem, no chyba, że jest to jakiś serial.  Uwierzcie wtedy to jestem zahipnotyzowana.
Ale kto tak nie ma? Ale wrócę to pierwotnej myśli. Moje ciągłe uciekanie myślami wiąże się z tym, że strasznie szybko się nudzę. 

Jestem “artystyczną” duszą, więc trochę malowałam, potem skupiłam się na rysunku, rzeźbie, ceramice, grafice (linoryt, sucha igła, akwaforta i tinta też, litografia), projektowaniu, kaligrafii, fotografii, nawet trochę kręciłam (a to dopiero początek - interesuje mnie o wiele więcej rzeczy), zostałam na chwilę przy małej formie graficznej jakim jest ekslibirs. Ale nie dlatego, że się nie znudziłam. Miałam dość już po pierwszym roku działalności artystycznej. Jednak byli ludzie, którzy pchali mnie do przodu, mówili, że to jest świetne i było ich co raz więcej. A ja żeby ich nie zawieść dziargałam ekslibrisy na potęgę, wysyłałam na konkursy, wystawy i inne. I cieszę się, że tych ludzi na swojej drodze spotkałam, bo pewnie gdyby nie oni teraz moim jedynym artystycznym zajęciem byłoby…
No właśnie nic by nie było. Dlatego ludzie, którzy nas otaczają mają taką wielką moc i wpływ na ciebie. Dobieraj sobie ich umiejętnie. A ja po kilku latach siedzenia w ekslibrisie doceniłam jego magiczną moc, mam kilka malutkich sukcesów i ogromną satysfakcję. A to wszystko dzięki konsekwencji.

Piszę ten wpis mimo ogromnego zmęczenia, bo uczę się regularności, bo chcę być lepsza w tym co robię, zawsze chciałam mieć tego bloga i mam. Ode mnie teraz zależy co dalej. Wiem, że jestem chaotyczna i moja pisanie jest dalece od porawności, ale to nie ważne, bo może dzięki pisaniu będę lepsza, a jak nie, to przecież nic nie stracę. Warto być konsekwentnym dla własnego rozwoju.

Nie wiem czy bycia konsekwentnym można się nauczyć, bo to ciągła walka z lenistwem i brakiem wiary w siebie. Bo jeżeli stwierdzisz, że coś nie ma sensu, to się poddajesz. Wtedy twoje ego wie, że się nie uda. Tylko, że może za rok pracy, to wszystko będzie miało znaczenie? Tego często nie bierzemy pod uwagę i zostawiamy wpół rozgrzebane projekty, zaczęte diety, osamotnione blogi. Więc może dajmy sobie czas.

Ile razy rzucałam coś, bo wydawało mi się niedoskonałe, niewycackane, brzydkie. I nadal pracuję nad swoim “perfekcjonizmem”. Jednak trudno się pogodzić ze swoimi nieidealnymi dziełami, więc po co to robić? Właśnie po to, żeby były lepsze i broń boże się z nikim nie porównuj, bo zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie, więc ucz się od nich, a nie trać zapału przez swoje małe niedopracowania.

Nie znam recepty, więc nie wypiszę żadnych podpunktów, które sprawią, że będziesz bardziej konsekwentny w działaniu, bo to zależy od samodyscypliny i tego jak bardzo chcesz.

Dziękuję za poświęcony czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie