środa, 23 listopada 2016

10 rzeczy, które muszę zrobić tej zimy.


Te konkretne 10 rzeczy, które muszę zrobić tej zimy powstało przez uświadomienie sobie jak dawno ich nie robiłam, więc dlaczego ich nie zrobić tej zimy? To w pewnego rodzaju lista, która zobowiązuje mnie do nie szukania sobie wymówek.

Wraz z wiekiem zima staje się dla mnie mile oczekiwanym czasem. Mam wrażenie, że w tym okresie giną wszystkie rzeczy, które na co dzień nas krępują. Stajemy się spokojniejsi, wyciszeni, serdeczni. Może to zasługa zimna, może zbliżających się Świąt, ale uwielbiam ten czas, który owocuje w spotkania, wieczory pod kocem i dobrym filmem.

Dobrze szukać w całym roku kalendarzowym rzeczy, które sprawiają nam radość, nie tylko zimą. Więc może to wyzwanie na stworzenie rocznej listy, którą musisz zrobić. Ja na pewno o tym pomyślę.


Zobaczyć (przeczytać) Opowieść Wigilijną
Potrzebne: film, odtwarzacz, karta biblioteczna, herbata.

Uwielbiam tą historię i dawno jej nie widziałam, a to jedna z moich ulubionych opowieści świątecznych. Dlatego muszę to nadrobić. Z cynamonowo-pomarańczową herbatą w ręku.


Ulepić bałwana
Potrzebne: śnieg, nieprzemakalne rękawiczki.

Nie pamiętam swojego ostatniego bałwana, dlatego wylądował na tej liście. Musiało to być naprawdę dawno.


Zjechać z górki
Potrzebne: śnieg, sanki lub materia śliska.

Po raz ostatni zjeżdżałam na studiach. Mój akademik był na sporej górce i kiedyś zabraliśmy linolea z grafiki warsztatowej i zjeżdżaliśmy nocą. Niejeden szukał swojej pracy w śniegu następnego dnia.


Zrobić aniołka na śniegu
Potrzebne: śnieg, ja.

Wraz ze współlokatorką szłyśmy na zakupy i zaczął padać śnieg, a że trochę nam to zajęło, to jak wracałyśmy, było go dosyć sporo. Będąc pod akademikiem, rzuciłyśmy się na ziemię, śmiejąc i machając rękami. Aż ludzie zaczęli podchodzić do okien i bić brawo.


Siąść do powtarzania (nauki) włoskiego
Potrzebne: dobre chęci, materiały.

Uczyłam się włoskiego przez trzy lata, był to mój najukochańszy język. Po zdaniu matury nie miałam, kiedy do niego wrócić, nie potrzebowałam, więc zapomniałam. A od jakiegoś czasu skupiam się tylko na angielskim i jestem gotowa dołożyć już malutką naukę włoskiego dziennie do moich obowiązków językowych.



Przeczytać jeszcze raz, wszystkie książki Dominique Loreau
Potrzebne: książki, ołówek.

Te książki uczą uważności, warto co jakiś czas do nich wracać, dlatego chcę zobaczyć z innej perspektywy ich treść, ale tym razem zrobię notatki, bo jest tam ogrom wspaniałej wiedzy, której jak się nie zapisze, to się zapomni. To są jedyne książki, których nie jestem w stanie się pozbyć.


Iść na jarmark świąteczny
Potrzebne: jarmark, ciepłe buty.

Rzadko bywam na takich skupiskach ludzi, ale w tym roku mam potrzebę. Już nawet zaplanowałam jeden.


Urządzać tematyczne seanse filmowe
Potrzebne: filmy, odtwarzacz, duża ilość marchewki.

Na pewno będą to filmy świąteczne, myślałam także o Harrym. Jak możecie mnie poratować jakimiś pomysłami, piszcie!


Zagrać w grę planszową
Potrzebne: gra, szczęście.

Zawsze przegrywam w takie zabawy, ale miło spędzić czas w takiej formie, która nie angażuje monitora.


Iść na drinka.
Potrzebne: bar, towarzystwo.

Doszłam ostatnio, że nie wychodziłam prawie dwa lata do takich miejsc. I jak sobie to uświadomiłam, to stwierdziłam, że muszę to tej zimy zrobić.

A Wy macie coś takiego, co chcecie wprowadzić w życie tej zimy?

Dziękuję za poświęcony czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie