poniedziałek, 7 listopada 2016

Jak rzucić palenie?


Palenie papierosów jest bardzo uzależniające, często nie tyle fizycznie, bo to możemy regulować lekami, ile psychicznie. Uwielbiamy ten gest, smak to, że dzięki temu mamy bardzo często przerwę w pracy. Cały plan dnia układamy pod papierosa, ustalamy, kiedy możemy sobie zapalić, a kiedy nie i żeby nie było zbyt dużej przerwy między jednym a drugim, bo inaczej nastąpi koniec świata.

Brzmi makabrycznie, prawda? Jednak sama na własnej skórze doświadczyłam, jak papierosy mogą być destrukcyjnym nałogiem. Jak przy braku ich w kieszeni popadałam wręcz w głęboką panikę. Całe moje dotychczasowe życie działo się między jednym a drugim dymnym oddechem. Teraz z perspektywy trzech lat bez papierosów wiem jak okropny to nałóg, jak silnie na nas działa i nie niesie za sobą żadnych pozytywnych aspektów.

A na początku, uwierzcie, widziałam tych „pozytywów” wiele. Każdy palący był taki fajny, jeszcze w środowisku artystycznym to było bardzo „mile widziane”, najlepiej jeszcze tytoń skręcony w tutki bez filtra. Jednak przez to, nie jest się lepszym, ani fajniejszym, ani bardziej nonszalanckim, po prostu się wtedy śmierdzi. Niestety taka prawda. I oczywiście rozumiem, że ktoś nie ma potrzeby rzucenia palenia i to jest w porządku, są jednak ludzie, którzy przez wiele lat zmagają się z nałogiem, jednak nie są w stanie sobie z nim poradzić.

Jedną z takich osób byłam ja. Z jednej strony strasznie nie chciałam palić, wolałam wrócić do czasu, w którym czułam wszystkie zapachy i smaki, kiedy nie musiałam wychodzić na zewnątrz w okropną pogodę, żeby musieć zapalić. Z drugie zaś za słaba wola nie pomagała mi wytrwać w postanowieniu. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale rzucałam palenie trzy lata.

Każda jesień jest dla mnie motorem do wprowadzenia dobrych zmian w moim życiu, dlatego zawsze zaczynałam, rozstanie się z nałogiem w tym okresie. Jednak łatwiej jest nie wychodzić na zewnątrz, kiedy pada i mrozi, dlatego rzucanie palenia w zimne dni idzie przyjemniej. Jeżeli można to tak nazwać. Jednak moje niepalenie nie trwało długo, bo wraz z pierwszym ciepłym dniem wiosny stwierdzałam, że jak zapalę jednego to przecież nic się nie stanie. A jednak zaczynałam, w ciągu tygodnia dochodziłam do intensywności sprzed próby rzucenia nałogu. Potem była jesień i tak w koło.

Jak się w końcu udało? Była końcówka roku, a ja byłam strasznie zawiedziona ze swojego wyglądu. Wstydziłam się tego, jaka byłam i do jakiego stanu doprowadziłam swoje ciało. Postanowiłam, że trzeba się zabrać od nowego roku za siebie, złapałam się jednak na tej myśli. Jeśli chcesz zmiany, zacznij ją teraz, nie od jutra, czy innego dnia. Zrób to teraz. I tydzień przed nowym rokiem stwierdziłam, że zaczynam ćwiczyć. Bardzo byłam zmotywowana i ten tydzień starego roku pokazał mi, jak beznadziejna jestem, bez kondycji, z zadyszką, wrak człowieka. Jednak przez to, że codziennie walczyłam na tej macie, uświadomiło mi, że potrafię, więc dlaczego nie rzucić palenia? Przecież bardzo tego chciałam. I wraz z symboliczną północą powiedziałam, że dość z tym. I tak jest do dzisiaj.

Nie było łatwo, walczyłam ze sobą półtora roku, żeby pozbyć się psychicznej potrzeby zapalenia. Czasem nawet teraz mam jakiś dziwny napad myśli, że zapaliłabym. Jednak wiem, że są to jeszcze małe cząsteczki pozostałości po złych nawykach.

Jak sobie pomóc w rzuceniu palenia?

  1. Farmakologicznie. Nie każdy tego potrzebuje. Mnie było łatwiej, żeby uspokoić fizyczny głód nikotynowy. Polecam Tabex, różne są opinie ludzi, jednak mnie pomógł. Moi znajomi rzucili na Desmoxanie.

  1. W początkowej fazie nie spędzaj czasu w miejscach dla palących i z palącymi. Po co kusić swoją kruchą wolę. Ja miałam to szczęście, że wtedy wchodziły zakazy palenia we wszystkich miejscach publicznych. Dlatego palący znajomi musieli wychodzić na zewnątrz, a następnie większość z nich sama zdecydowała się skończyć z paleniem.

  1. Ćwiczenia fizyczne. Wiemy, że mamy skłonności, żeby jeden nałóg zamienić na drugi, a w przypadku palenia zamiennikiem jest jedzenie. Dlatego tak ważna jest aktywność fizyczna, która hamuje nasze łaknienie. Wiem, co mówię, rzucając palenie, schudłam 30 kg.

  1. Regularne posiłki, ważne z tego samego względu co ćwiczenia fizyczne. Zdrowe przekąski: surowe warzywa, orzechy.

  1. Jeżeli masz ochotę zapalić, to wypij szklankę wody i umyj zęby. Nie wiem dlaczego, ale to pomaga. Nie chcemy nieskazitelnego oddechu niszczyć papierosem.

  1. Znajdź sobie sposób na stres. Bo właśnie w trudnych sytuacjach najłatwiej nam się złamać w postanowieniu. Jeśli zaś znajdziesz to coś, zwiększasz swoją szansę na nie zapalenie. Dla mnie takim zamiennikiem był intensywny trening.

  1. Jeżeli nie palisz już miesiąc albo dłużej i przychodzi Ci ochota na papierosa, to przetłumacz swojej podświadomości, że to będzie naprawdę niedobry papieros (Ci, co zapalili po długiej przerwie wiedzą, o czym mówię) i nie warto nawet próbować, bo rozczarujemy się smakiem.

  1. Musisz tego chcieć, bo bez tego będziesz wracał do nałogu jak bumerang. Znajdź w sobie siłę, żeby postanowić, to jest to i teraz i tego chcę.

Musisz się tak naprawdę zdecydować i robić wszystko by się udało. Jeżeli nie jesteś przekonany do rzucenia palenia, nie próbuj, bo nic z tego nie wyjdzie. Czasem do pewnych decyzji trzeba dojrzeć. A bez palenia jest zdecydowanie lepiej.

Co dało mi rzucenie palenia:

  1. Mam więcej czasu. Przyznam, że paliłam ogromne ilości papierosów, tłumacząc sobie, że dzięki tej małej przerwie poprawia mi się koncentracja, tak naprawdę przez to się rozpraszałam i marnowałam swój cenny czas.

  1. Czuję zapachy i smaki. Nie wiedziałam, że tak strasznie mi tego brakowało, dopóki nie odzyskałam tych zmysłów w pełni.

  1. Oszczędność pieniędzy. W moim przypadku jest, to ok. 500 zł miesięcznie, co przez te trzy lata dało ok. 18,000 zł. Na początku część dawałam na konto oszczędnościowe, a resztę inwestowałam w lepsze jedzenie.

  1. Czując, jak brzydko pachną osoby palące, ogromnie się cieszę, że nie musi mnie już nikt czuć.

  1. Jestem zdrowsza, nie kaszlę, nie mam zadyszek.

  1. Czuję się wolna. Decyduję o sobie, a żaden nałóg nie dyktuje mi swoich warunków.

Jeżeli chcesz się podjąć tego niełatwego zadania, ale wartego zachodu, to życzę Ci powodzenia.

Dziękuję za poświęcony czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie