niedziela, 20 listopada 2016

Minimalizm dla początkujących (od początku)

Uwielbiam doświadczać różnych rzeczy i sprawdzać, czy są one dla mnie dobre, czy niekoniecznie. Wspaniale jest w taki sposób iść przez życie, bo można odkryć coś fenomenalnego. Dlatego nie bójmy się czerpać z życia, ile się tylko da.

Do minimalizmu podeszłam z zafascynowaniem. Z domu rodzinnego wyniosłam podejście do przedmiotu, takie że zawsze może się on przydać, bo po co wyrzucać, kiedy jest dobre. Zawsze chciałam mieć więcej odwagi do pozbycia się rzeczy. Podświadomie byłam do nich, ogromnie, przywiązana i nadal jestem (nie w tak ogromnym stopniu), ciągle walczę z tym poczuciem, bo nie chcę, żeby rzeczy rządziły moim życiem.


Moje pierwsze zetknięcie się z minimalizmem, było przeczytanie książki: Minimalizm po polsku, Anny Mularczyk-Meyer. Zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie i nie chciałam, żeby to uczucie podekscytowania po tej lekturze minęło i nie odznaczyło się w moich działaniach.

Dlatego tego samego dnia przyniosłam do salonu wszystkie pudełka, jakie zalegały mi w sypialni i przebierałam jeden po drugim. Z perspektywy czasu ogromnie się cieszę, że zrobiłam to od razu, bo byłam w transie. Pewnie nie usiadłabym do tego tydzień później.
Wyrzuciłam wtedy dwa worki 120 litrowe. Były to przedmioty, bez żadnej wartości materialnej i emocjonalnej. A jednak mnie obciążały w jakiś sposób. Bo pozbyciu się ich spadł mi jakiś mały balast.

Nasze rzeczy nosimy ciągle ze sobą. Jest to jakieś obciążenie trudne do opisania, bo nie mamy jego świadomości, dopóki się go nie pozbędziemy.

Pisałam kiedyś o pozbywaniu się rzeczy, spróbuj, a zobaczysz, że Cię to wyzwoli.

I tak po przeczytaniu książki zaczęła się moja przygoda, która nadal trwa.

Minimalizm, często mylony jest z tym że trzeba pozbyć się wszystkich rzeczy w domu i zamienić je na inne bardziej luksusowe, oczywiście w mniejszej ilości. Bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Jest to droga, która prowadzi do prostszego życia. Pozwala się wyzwolić z chęci posiadania, uczy jak być bardziej świadomym swojego życia, stuprocentowego wykorzystywania swojego czasu w taki sposób, żeby dawało nam satysfakcję. Pozbycie się rzeczy to jest jeden z etapów, który prowadzi do odnalezienia swoich potrzeb, celów. Gdy wyzbywasz się tego, co zbędne na powierzchnię wychodzi to, co ważne.

Dlaczego oczyszczenie swojej przestrzeni jest tak ważne?

  1. Pozbywasz się psychicznego balastu odpowiedzialności za tak ogromną ilość, bezużytku.
  2. Przestrzeń, którą uzyskasz po jej oczyszczeniu, będzie ci służyć jako oaza spokoju, będziesz mieć mniej problemu, żeby utrzymać ją w czystości.
  3. Będzie mniej rozpraszaczy w Twojej przestrzeni, które pomogą Ci się skupić na ważnych sprawach.
  4. Zaoszczędzisz, czas, pieniądze i nerwy.

Ludzie wyrzucają stare i kupują nowe. Tylko jaki w tym sens, jeżeli to stare spełnia swoją funkcję? Japończycy sklejają swoją stłuczoną lub ubitą miseczkę do ryżu i bardziej sobie cenią ten ich brzydki przedmiot, bo ma w sobie historię, była świadkiem wielu wspaniałych i przykrych rzeczy, które miały miejsce w tym domu.

Należy kupować owszem, ale czy potrzebna Ci druga para zimowych butów? Nie lepiej kupić jedną, która pasuje do wszystkich strojów, a zaoszczędzone pieniądze zamienić na czas? Tak właśnie czas!

Wyobraź sobie, że zarabiasz dziesięć złotych na godzinę. W szafce masz piękne wypastowane buty, jedną mają wadę. Są zeszłoroczne, a Ty lubisz być trendy, więc lecisz do sklepu i wydajesz 250 zł na piękne nowe, bo wszystkie blogerki takie mają, albo przyjaciółki.

Wracamy do tej samej sytuacji, posiadasz buty, ale chcesz, żeby inni Ciebie podziwiali i mówili, że fajny jesteś, bo często dlatego dokonujemy zakupu pewnych rzeczy, bo chcemy się dowartościować. Idziesz do sklepu i płacisz 25 godzinami ze swojego życia. To ponad doba!

Każde dziesięć złotych, to godzina, która mija, to fragment życia, które może się skończyć w każdej chwili. Więc jeżeli przeliczysz sobie każdą kupioną rzecz na ilość godzin spędzone w pracy, okaże się, że lepiej się głębiej zastanowić, czy to coś jest nam tak naprawdę potrzebne.
Bo potrzeba lansu, jest złudna, bo nikogo nie obchodzi, to jakie masz buty. A jak trafiłeś na ludzi, dla których ma to znaczenie, to zmień znajomych.

Kupując te buty, stracisz 25 godzin, życia, które mógłbyś poświęcić na wartościową książkę, która nakarmi Twojego ducha, oszczędności czy też spotkania z bliskimi, których może już niedługo zabraknąć.

Minimalizm wyzbywa się tego, co zbędne, nie tylko w przedmiotach, ale przede wszystkim w życiu. Kupując mniej, możesz pracować mniej, pracując mniej, zyskujesz więcej czasu na życie.

Wspominam o tym wszystkim, bo nawet sobie muszę to przypominać co jakiś czas. To jak oczyszczające było, to pierwsze pozbywanie się rzeczy i uświadomienie sobie, co jest dla mnie ważne. Zbaczamy często z głównej drogi i musimy wrócić na początek, żeby odnaleźć właściwą ścieżkę.

Przez roczną nieobecność zauważyliśmy, jak bardzo nie potrzebujemy większości przedmiotów, teraz nawet zalegają one w piwnicy, nierozpakowane. Pewnie bym się zaskoczyła nie jedną zawartością kartonu. Dlatego doszliśmy do wniosku, że sprzedamy wszystko. Bo jak potrafimy żyć bez tego przez ponad rok, to znaczy, że nie jest to nam do niczego potrzebne.

Pieniądze przeznaczymy na weekend w górach by spędzić razem czas i pobyć tu i teraz.

A Ty jaki masz stosunek do nabywania rzeczy. Jesteś bardziej konsumpcjonistą, czy minimalistą? Dlaczego odpowiada lub nie Ci ten stan rzeczy?

Dziękuję za poświęcony czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Jestem na instagramie